June 30, 2013

dark letter from F.


selfportrait with death

Ja ze śmiercią. Autoportret zebrany. 
Pierwsza próba, zamiar z obrazu.



























June 29, 2013

from my diary


Last days of June are, however, full of rain. On the semitic side of a city dark, steel afternoons anxiously remind me of my unfinished, apocalyptic dreams, the city air vibrate under the carelessly chancing sounds of thunders, which finally hesitantly and for unclear reasons pass it by. On one of such days I brought from an old Jewess two old boxes covered with olive velvet and black, oval frames which looks just like these in which one puts dead lover photo. Inside, boxes smell of women’s perfume. It is a heavy, narcotic scent, which I smell usually at the graveyards, when I pass old ladies carrying bouquets of dark flowers. This is how flowers and old, lightgrey skins creased gently alongside collars and sleeves smell - mawkish scent of roses whiped by the rain, sallow, dreamy. I don’t open them often, so that it wouldn’t fly away. Last few nights I couldn’t sleep. I am trying my wooden frames on my wall and observe how every lock of hair anxiously shine of the night. Halfdark feminine presence. Milions of women and theirs heavy, stifling memories. Shadows walking on the walls, falling softly on me, like dark cachets, like fine, women’s palms.
Like you. Still not sleeping?


Koniec czerwca jest jednak pełen deszczu. Po semickiej stronie miasta ciemne, stalowe popołudnia niepokojąco przypominają mi moje niedokończone sny o końcu świata, powietrze miasta drży od dźwięków beztrosko igrających z nim burz, które w końcu niepewnie i z niejasnych przyczyn je omijają. W jeden z takich dni przyniosłam od starej Żydówki dwa stare pudełka obite oliwkowym aksamitem i czarne, owalne ramki, które wyglądają zupełnie jak te, w których umieszcza się zdjęcia zmarłych kochanków. Pudełka pachną w środku kobiecymi perfumami. To ciężki, odurzający zapach, który czuję najczęściej na cmentarzu, gdy mijam starsze panie z bukietami ciemnych kwiatów w rękach. Tak pachną kwiaty i stare, jasnoszare skóry zmarszczone miękko przy kołnierzykach i rękawach - słodkawy zapach róż wychłostanych przez deszcz, ziemisty, senny. Nie otwieram ich zbyt często, żeby nie uleciał. Od kilku nocy nie śpię. Od kilku nocy przymierzam do ścian w pokoju swoje drewniane ramki i obserwuję, jak każdy z pukli włosów niespokojnie lśni od nocy. Półciemna kobieca obecność. Miliony kobiet i ich ciężkich, dusznych wspomnień. Cienie spacerujące po ścianach, opadające na mnie miękko, jak ciemne opłatki, jak drobne, kobiece dłonie. Jak Ty. Nie śpisz jeszcze?


June 22, 2013

Do Radka, Kraków, 22 czerwca

Koniec czerwca, lato. Sezon na noce, kiedy nie pozwalam Ci spać, kiedy kochamy się bez przerwy i w każdym miejscu, o którym pomyślę, do którego mnie zaprowadzisz. Nie pracuję już, więc muszę czymś zająć głowę. Spaceruję po targach, szukam starych drewnianych gablotek. Będę kolekcjonować włosy, mocować je szpilkami, jak robiło się to z motylami w dzieciństwie. Będę kolekcjonerką dziewczęcych włosów. Muszę się czymś zająć. Czymś poważnym, jak to. Gonitwa myśli. Głowa zajęła się ogniem. Wymyśliłam baśń o śmierci, która pachnie tak słodko i mdło, jak nasz pokój w czerwcowe noce. To bardzo piękna i ważna baśń. Niedługo ją opowiem. Jeszcze szukam miejsca, ale wierzę, że się znajdzie. Jasna, surowa przestrzeń, która będzie stanowiła kontrast dla tego, co wciąż ciepłe i czułe, choć od dawna martwe i nieruchome. Tak, to będzie bardzo piękna i ważna baśń. Już niedługo. Zaczęłam rozrysowywać kadry. Jeszcze nie wiem, czy przygotowując rośliny, skupiać się na takich, które pną się do góry, czy może rozrastają i płożą po ziemi. Rzeka, która wylała. I tyle w niej zieloności, ciężkiego mułu. Jak uważasz, Drogi? Z czym kojarzy Ci się śmierć jak ta, którą w kółko rysuję? Odkąd znów pijemy za dużo alkoholu ręce drżą znacznie mniej. Dobrze się rysuje, dotyka Ciebie, układa włosy. Powiedziałeś, że księżyc będzie dziś znacznie większy, niż normalnie. Pomyślałam, że moglibyśmy znowu poszukać otwartych miejsc, do których tylko ja nie boję się wkładać ręki, żeby zrobić zdjęcie. Czego się boisz, Braciszku? Ja boję się wielu rzeczy, ale nie tamtych miejsc, do których sięga się po kryjomu i tylko nocą. Dlaczego zawsze wtedy odchodzisz daleko na bok? Ze mną nic Ci przecież nie grozi, ja dawno już rozmawiałam z tym, czego boisz się słuchać. Powietrze jest takie ciężkie. Kiedyś powiedzą, że zgromadziłam najpiękniejszą kolekcję włosów. Pytałeś, co chciałabym, żeby napisali o mnie na grobie: Kolekcjonerka Rzeczy, Których Dotknęła Śmierć. Nie chcę, żeby pisali: Kamila. Już od dawna nic mnie z nią nie łączy. Nawet nie wiem, gdzie teraz jest.

June 21, 2013

dear diary, I can't sleep (all photos from my phone)


powiedział: napisz wiersz, który włożymy między dziką różę


słońce wskazało miejsce, na które rzuciliśmy cień


zabierasz mnie do miejsc, o których już kiedyś śniłam
zabierasz mnie do strasznych miejsc


tamte drzewa z wielkimi bliznami



dziewczynka patrzyła na ptaki


szukam otwartych miejsc


szukam otwartych miejsc
zaglądam do wewnątrz


dom z widokiem na groby i ptaki


pozwól mi wejść

June 18, 2013

from my private diary






- excuse me, can I ask for a sweater in a color of veins?

- this one should suit you, miss