October 13, 2013

przygotowywanie słoików z fragmentami lasu, magiczny syrop z czarnego bzu i dolina muminków w listopadzie

Wczoraj wieczorem R. przyniósł do domu kilka maleńkich buteleczek zrobionych z ciemnego szkła pełnych magicznego syropu z czarnego bzu, dzięki któremu zniknęła w końcu gorączka i kaszel.

Na dobranoc czytamy opowieści z Doliny Muminków. Szukam dla nas jakiegoś ładnego, starego wydania, bo chciałabym je mieć zawsze blisko przy sobie. W tygodniu bywają dni, które przesypiam. Za to weekendy pełne są czułości i ciepła, parzenia przepysznej kasztanowej herbaty, jedzenia czekolady z kawałkami pomarańczy, pisania i czytania baśni. 



R. powiedział, że robię się jak dziecko i że ma to swoje dobre i złe strony; na pewno bywam czasem potworną i coraz bardziej upartą złośnicą, która przez te dwa dni weekendu potrzebuje cały czas uwagi i zainteresowania. Z drugiej jednak strony mam tyle pięknych historii w głowie, że mogłabym opowiadać je przez całą noc.





Niedługo opowiem jedną z nich.

October 08, 2013

Kraków w październiku.



Miodowe światło. Lepkie i wieczorne.

Domki, w których mieszkają elfy.

Mleczarnia, miejsce do którego wracam i w którym czasem coś napiszę.





October 02, 2013